1961 r. Rozpoczęła się budowa Muru Berlińskiego – symbolu zimnej wojny i podziału świata na demokratyczny i komunistyczny.
Antyfaszystowski wał ochronny, jak propaganda NRD nazywała 156-kilometrowy system pilnie strzeżonych murów, okopów i zasieków granicznych, „chronił” Wschód przed Zachodem do 9 listopada 1989. Podczas prób przedostania się do Berlina Zachodniego zginęło wielu ludzi (według różnych szacunków ofiar było od ponad 100 do ponad 200), a setki trafiły do więzienia.
Mur Berliński jest „bohaterem” wielu filmów. Jednym z nich jest wyjątkowy dokument.
Film: Królik po berlińsku, reż. Bartosz Konopka (2009) – błyskotliwy dokument, w którym króliki żyjące w „złotej klatce” między murami, są metaforą zniewolonego społeczeństwa żyjącego w utopii socjalizmu.
W 2010 roku krótkometrażowy dokument Bartosza Konopki został nominowany do Oscara. Nie zdobył statuetki, którą odebrali twórcy filmu Muzyka Prudence (Music by Prudence) opowiadającego o niepełnosprawnej artystce z Zimbabwe, Prudence Mabhenie. Jednak został doceniony przez krytyków, festiwale i publiczność na całym świecie. W tak pomysłowy, dowcipny i zarazem przejmujący sposób nikt wcześniej nie opowiedział tragicznej historii życia wielu ludzi za Żelazną Kurtyną.
Połączenie kina przyrodniczego z narracją pamiętnej Krystyny Czubówny, Folwarku zwierzęcego, bajek ezopowych i Kina moralnego niepokoju wzbogacone wieloma unikatowymi materiałami archiwalnymi. Dzięki pomysłowości i wrażliwości twórców powstał jeden z najlepszych filmów o totalitaryzmie w historii kina.


Komentarze